Daawno mnie tutaj nie było. Tymczasem wpadłam z serią śnieżnych zdjęć. Moja nauka w zasadzie nie odnotowała większych postępów. Wyposażyłam się tylko w lampę błyskową
Sony HVL-F42 oraz obiektyw
Sigma 18-50 F2.8 EX DC MacroNiestety w dniu, w którym zamierzałam sprawdzić efekty lampy w plenerze, na miejscu okazało się, że baterie są już za słabe, tak więc ten zimowy pejzaż doświetla tylko standardowa lampka.

Na początek mój ulubiony widok to oczywiście księżyc. Lekko rozmyty, gdyż wychyla się zza gałęzi drzew.
Wszystkie zdjęcia wykonywałam nad jaworznickim zalewem Sosina. To zdjęcie było jednak robione obiektywem do zdjęć "dalekich", gdyż zapewne moja Sigma nie poradziłaby sobie tak ze zbliżeniem. Od razu jednak zauważyłam, że Sigma robi zdjęcia dużo jaśniejsze i nie trzeba za wiele kombinować z ustawieniami balansu bieli etc. Zdjęcia te były wykonywane między godziną 15 a 16, a niestety zima pod względem oświetlenia o tej porze roku nie sprzyja. Większość z tych fotek wyszła spod ustawienia trybu nocnego. Mój tato narzekał, że tak późno się zebrałam, ale ja jestem zadowolona, bo przynajmniej mogłam sfotografować księżyc i zachód słońca - sprawdzając przy tym tryb zachodu słońca w ustawieniach. Do tego uchwyciłam zarazem tory kolejowe, ślad samolotu na niebie oraz wyglądającą zza drzew - białą chmurę. Czegóż chcieć więcej :P ?
Użyłam tutaj Sigmy, gdyż uważam że to najlepszy obiektyw, jaki do tej pory posiadam. Moją ocenę buduję na podstawie zdjęć wykonywanych w domu, ale myślę, że i tutaj w plenerze jak na moje umiejętności sprawdził się dobrze.

Niebo tamtego dnia wyglądało naprawdę bardzo ciekawie. Z każdą minutą, kiedy ja marzłam z aparatem w ręku, zmieniały się jego kolory. Nieco wcześniej przedstawiało się tak:

Sama woda na Sosinie oczywiście zamarznięta, pewnie dosyć mocno. Na lodzie, niemal na środku wody zauważyć można było pana, który w przeręblu łowił rybki. Po lodzie spacerował też chłopak z psem, a grupa kilku młodych ludzi biegała z łopatą odgarniając śnieg z lodu, nie wiem w jakim celu. Jednym słowem coś, co wcześniej było wodą, teraz, przy takich mrozach, stało się powierzchnią, na której można postawić nogę nie mocząc jej. Hihi. Urok natury. Dla odzwierciedlenia tego, o czym piszę zdjęcie akwenu w całej okazałości:

Oraz mężczyzna łowiący ryby - gołym okiem widoczny jako punkt, obiektywem zbliżony nieco bardziej, aczkolwiek za duża odległość, a ja nie należę do odważnych, by spacerować po tafli zamarzniętej wody.

Wrzucę jeszcze jedno dosyć ciekawe zdjęcie. Zobaczcie sami :

Kończąc humorystycznym akcentem napis "Lody", mający w tym przypadku bardzo zimowe znaczenie :) Przy okazji młody, początkujący snowboardzista napatoczył się pod obiektyw.