wtorek, 11 listopada 2008

PhotoScape

Ostatnio natknęłam się w Internecie na ciekawy program pod nazwą PhotoScape. Moja zabawa zakończyła się takim oto kolażem zdjęć:


Szczerze polecam, bowiem nie jest to trudny program, a w szybki i przyjemny sposób można wyczarować coś całkiem ciekawego.

Pieskowa Skała

Wczorajszy dzień, jako że dziś mamy Święto Niepodległości, był dla wielu dniem wolnym od pracy. Widoczne było to między innymi na zamku w Pieskowej Skale, gdzie wybrałam się z rodzicami. Spora liczba turystów świadczyła także o wyśmienitej, jak na tę porę roku, słonecznej pogodzie. Dla mnie to kolejna okazja do tego, by poznawać nieznane razem z moją lustrzanką. Temu także poświęcam dzisiejszy wpis.
Na początek przedstawię krótki rys historyczny zamku, który znalazłam na stronie o zamkach polskich.
Zamek w Pieskowej Skale został ufundowany przez Kazimierza Wielkiego, co poświadczył Jan Długosz w swoich kronikach. Mimo, iż istnieje wzmianka o zamku w Pieskowej Skale już z 1315 r., uważa się, że dotyczy ona zamku na wzgórzu Kocica, które znajduje się w południowej części wsi Sułoszowa.
Początkowa historia zamku nie jest dokłądnie znana. Wiadomo tylko, że Ludwik Węgierski nadał zamek (zapewne w zastaw) Piotrowi Szafrańcowi z Łuczyc herbu Starykoń. Natomiast w 1422 r. Władysław Jagiełło oficjalnie przekazał warownie na własność rodu Szafrańców, którzy władali nią do początku XVII w. Później zamek często zmieniał właścicieli i był przebudowywany. W 1655 i w 1702 r. Szwedzi zdewastowali budowlę, a w 1718 r. strawił ją niemal całkowice pożar. Po tych kataklizmach zamek został odbudowany przez Hieronima Wielopolskiego, jednak prace budowlane zmieniły znacznie jego wygląd. W latach 1850 i 1863 kolejne pożary nawiedziły warownię. Mimo zabiegów kolejnego właściciela, Sobiesława Mieroszewskiego, który odbudował zamek, zaczął on popadać w ruinę. W 1902 r. zabytek wszedł w posiadanie spółki akcyjnej i przeznaczono go na pensjonat. Odbudowa zamku po II Wojnie Światowej wydobyła warownię ze zniszczeń, jednak brak badań w tym okresie całkowicie przekreślił szanse na poznanie średniowiecznej historii tego miejsca.
Przechodząc do przedstawienia zdjęć zaznaczę, że większość z nich robiłam na standardowym obiektywie, gdyż nie potrzebowałam zbyt dużych zbliżeń. Użyłam także filtru UV, choć nie wiem czy spełnił on tak dobrze swoje zadanie, gdyż kilka zdjęć w słońcu zostało dość śmiesznie oznaczonych, jak chociażby to:


Kapliczka jest zwrócona w lewą stronę, zdjęcie wykonane z boku. Zastanawiam się czy gdzieś w trawie za nią nie było szkła, czy czegoś podobnego, które mogłoby odbić w ten dosyć ciekawy sposób słońce.
Moja zabawa przy wykonywaniu tych zdjęć polegała głównie na ustawieniach Balansu bieli, co jeszcze wciąż jest dla mnie nieco trudnym zadaniem, aczkolwiek staram się :) Zdjęcia z Izdebek uznałam za bardzo mdłe i ten fakt zobligował mnie do poszerzenia mojej wiedzy na temat regulacji tonacji kolorów. Można oczywiście robić zdjęcia na ustawieniach automatycznych AWB, wtedy aparat automatycznie wykrywa źródło światła i ustawia tonację kolorów, aczkolwiek według mnie jest to zawodne - oczywiście nie zawsze. Ustawiając sami mamy do wyboru: światło dzienne, w cieniu, pochmurnie, żarówki, świetlówki. Często korzystałam z ustawień różnych nasileń "w cieniu", "pochmurnie", bowiem słońce świeciło głównie w południe, kiedy udaliśmy się do komnat zamkowych na obiad. Ponadto na dziedzińcu zamku "królował" cień, a im godzina późniejsza, tym niebo stawało się coraz ciemniejsze, jak to o tej porze roku bywa. Zdjęcie obok prezentuje ujęcie wykonane z dziedzińcu zamku na drzewo, zza którego jeszcze minimalnie przebłyska słońce.
Kolejne fotografie, jakimi chcę się z Wami podzielić przedstawiają polskie władze. Oto bowiem w stawie przy zamku zawitali prezydent i premier z wizytą ;) Tak serio ujmując, są to kaczuszki, ale po prostu nie mogłam się oprzeć, by tak tego nie ująć. Ruszające się kaczuszki wyszły według mnie dość stabilnie, a właśnie ich "niestabilności" się obawiałam. Obawa co do szarawej kolorystyki też w dużej mierze okazała się zbędna. oczywiście praktyka czyni mistrza, a mi do niego daleko, ale myślę, że mogę się z takich drobnych postępów cieszyć.
I oto w całej okazałości:

























Na koniec moich wypocin przedstawiam Wam do oceny dwie fotografie. Która według Waszej
opinii jest lepsza? Jedną wykonałam na ustawieniach automatycznych (pierwsza z lewej), a drugą na ustawieniach "w cieniu" i "pochmurno"( zdjęcie z prawej). Myślę, że jutro postaram się o kolejną porcję zdjęć z Pieskowej Skały.

niedziela, 9 listopada 2008

moje Jaworzno


Wczorajsza przejażdżka do domu po mojej babci zaowocowała zdjęciami nowej, jeszcze nieotwartej DK79 i jej okolic. Z pewnością zdjęcia byłyby bardziej efektowne późniejszą porą, gdyż z tego co mi wiadomo ulica jest już oświetlana. Niestety muszę zadowolić się na razie ujęciami późnego popołudnia. Na początek widok dojazdu z DK79 w stronę centrum i odwrotnie.
Niestety nie dysponuje zdjęciami wcześniejszego wyglądu tej ulicy.



Poniżej zdjęcie drogi w kierunku dzielnic Śródmiejskich, Borów, itd.


Kiedyś śladem tej drogi biegły linie kolejowe, tutaj także pracował mój tato.
A tak prezentuje się droga w kierunku mojego osiedla:



Jestem zadowolona z tej inwestycji. Mam nadzieję, że nowa droga będzie dobrze służyć mieszkańcom i gościom, a może także i mnie, jeśli zdam prawko ;)

Na podsumowanie małej podróży po nowej jaworznickiej drodze z projektu Miasto Twarzą do Autostrady, dodaję zdjęcie, które wykonałam "przy okazji" :)

wtorek, 4 listopada 2008

Bieszczady: część 2


Moja choroba lokomocyjna w dzieciństwie najbardziej uaktywniała się w okolicach Izdebek, głównie z powodu serpentyn, które są nieodzownym elementem krajobrazu tej wsi. Zwykle kiedy o nich mówiłam nikt mi nie wierzył, bo rzeczywiście, taka droga nie jest codziennością. Ale jak już wiadomo w Polsce wszystko jest możliwe. Kto nie wierzy niech spojrzy :)
Zdjęcie dość ciemnie, co jest uzależnione od pory dnia. Zostało wykonane z góry, na której znajduje się cmentarz.

Serpentyny od strony wjazdu do Izdebek prowadzą najpierw przez las, wobec czego nie udało mi się tego uwiecznić - wjeżdża się pod górę, a tutaj właśnie to już wykarczowane pola i zjazd z góry.
W ostatnim dniu, kiedy już wyjeżdżałam pokusiłam się o sfotografowanie serpentyn, kiedy już wyjechaliśmy na ostatni zakręt do góry. Ta droga dla zmotoryzowanych najgorzej przedstawia się zimową porą. Bojowe zadanie mają tutaj także kierowcy autobusów. Dużo minusów, aczkolwiek niewątpliwie na plus jest to, że kiedyś organizowano tutaj rajdy samochodowe. Przyczyna takowego poprowadzenia drogi tkwi w ciekawej historii o tym, jak to jeszcze w dość odległych czasach dla ludzi liczył się każdy kawałek "ojcowizny" i aby sprawiedliwości stało się za dość droga wygląda tak jak widać :)
Dla przybliżenia krajobrazu tej wioski zamieszczam jeszcze kilka innych zdjęć, wszystkie te wykonywane były przy obiektywie 55-200 z wykorzystaniem osłony przeciwsłonecznej.

















Po prawej stronie widok z serpentyn na kościół.







W parku u podnóża malowniczych serpentyn nad rzeką Magierą znajduje się zabytkowy dwór Bukowskich - uwieczniony na fotografii poniżej, który następnie przeszedł w posiadanie Potockich. Wzniesiony na miejscu starszego w drugiej połowie XIX wieku. Jest to jeden z najcenniejszych zabytków architektury rezydencjonalnej z końca XIX wieku. Eklektyczny, zwrócony frontem ku północnemu-zachodowi. na rzucie kwadratu. Budowniczym dworu był prawdopodobne Bonawentura hrabia Bukowski (1808 - 1878) - powstaniec szlachecki z 1846 roku. W czasie rabacji galicyjskiej związany został przez miejscowych chłopów, przewieziony następnie do Sanoka. Tam, po rocznym pobycie w więzieniu, został skazany na siedem lat twierdzy w Spilbergu. Po roku, dzięki amnestii cesarza Franciszka, szczęśliwie powrócił do domu. Po śmierci hr. Bukowskiego dwór odziedziczyła jego córka, Henryka Zakliczyna herbu Topór. Żyła w latach 1852 - 1939. Bardzo młodo owdowiała, wcześniej tez straciła syna Gucia. Henryka z Bukowskich Zakliczyna spoczywa w rodzinnym grobowcu na "Wzgórzu Milczenia" w Izdebkach. W lipcu 1927 roku nastąpiła zmiana właściciela dworu. Henryka Zakliczyna oddała swój majątek Annie Mycielskiej zamężnej za Gorajskiego. Po śmierci pierwszego męża hr. Anna wyszła ponownie za mąż za Ignacego Potockiego.
Po II wojnie światowej w latach 1945 - 1991 dwór pozostawał w zarządzie Zespołu Opieki Zdrowotnej w Brzozowie, gdzie mieścił się Wiejski Ośrodek Zdrowia. W latach 1967 - 1986 ZOZ przeprowadził częściowy remont dworu.
W 1991 roku Urząd Wojewódzki w Krośnie przekazał nieruchomość Zarządowi Gminy Nozdrzec. Po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń w 1995 roku Zarząd Gminy przystąpił do kapitalnego remontu.
Tak pokrótce przedstawia się historia.

Tutaj zdjęcie od frontu:












Z tego ujęcia panoramy Izdebek góra z cmentarzem maluje się niczym delikatny pagórek, albo nawet teren płaski. To złudzenie spowodowane tym, że zdjęcie zostało wykonane z dużo wyższego wzniesienia.












Na zakończenie dodaję jeszcze zdjęcie wieży kościoła i pieska, którego spotkałam przy cmentarzu.



poniedziałek, 3 listopada 2008

Bieszczady: część 1

Dalsza moja zabawa dotyczy obiektywu DT 55-200mm F/4-5,6

Ogniskowa w przeliczeniu na format 35 mm w przypadku użycia na aparacie z matrycą o rozmiarze APS-C

82,5 – 300

Grupy-elementy obiektywu

9 – 13

Kąt widzenia na aparacie formatu APS-C (w stopniach)

29 – 8

Listki przysłony

9

Przysłona kołowa

TAK

Min. przysłona

32 - 45

Min. odległość między przetwornikiem obrazu a obiektem (m)

0,95

Maks. powiększenie

0,29

Średnica filtra (mm)

55


Okazją tym razem do wypróbowania mojej lustrzanki stał się wyjazd w rodzinne strony mojego ojca na święto Wszystkich Świętych. Zwykle pogoda o tej porze roku bywała paskudna. Pamiętam jak trzeba było odgarniać groby ze śniegu, zakładać czapki, szaliki i ciepłe kurtki w ten dzień. Do tego dodać fakt, że krajobraz cmentarza, na którym spoczywa wiele moich bliskich jest dosyć ciekawy. Zwykle kojarzył mi się z zakładaniem czapek z uwagi na to, iż "u góry" naprawdę silnie wieje. Teraz moje spojrzenie wiele się zmieniło :) W tym roku ponadto pogoda wyjątkowo mnie zaskoczyła, było dość ciepło jak na tę porę roku.

Po prawej stronie zdjęcie przedstawiające kaplicę cmentarza. Zostało ono zrobione "z dołu" - podnóża góry przy użyciu maksymalnego powiększenia.
Poniżej zamieściłam zdjęcie widoku na cały cmentarz. Jest to zaś ujęcie z góry znajdującej się naprzeciwko. Także na maksymalnym zbliżeniu. Moim błędem przy robieniu tych zdjęć jest to, że zapomniałam o odpowiednim filtrze. Z pewnością zdjęcia byłyby wtedy bardziej wyraziste, mam tutaj na myśli kontury.




Bieszczady nie są wysokimi górami, to prawda. Te okolice to wieś w powiecie brzozowskim. Ostatnio dość było o niej słychać, ponieważ gościł w Izdebkach premier Tusk z okazji oddania boiska z serii Orlik 2012 :)
Zdecydowanie wolę Tatry, aczkolwiek na razie nie mam okazji, by tam pojechać.
Jesień to jednak piękna pora roku. Barwne krajobrazy z pewnością nieraz przykuły wzrok każdego. Niestety zamglone widoki potrzebują filtrów, a ja nie zabrałam ich ze sobą, czego żałuję.

Dorzucam jeszcze jedną fotkę z cmentarza do Waszej oceny :)

Już niedługo zapraszam na dalszą "wędrówkę" po Izdebkach. Mam jeszcze sporo różnych zdjęć :)
Zaręczam, że będzie mniej "cmentarnie".

Bukiet kwiatów

Kwiaty szybko umierają. Z tego powodu nigdy nie lubiłam ich dostawać. Podobno te dane prosto z serca trzymają się długo, ale i tak nic nie powstrzyma ich przed zwiędnięciem, uschnięciem... Można jednak sprawić, że będą one wiecznie żywe. Nie tylko we wspomnieniach. Nie tylko przez odpowiednią pielęgnację, ale właśnie poprzez fotografię.
Wszystko zależy od ekspozycji. W przypadku moich róż, kolor bibuły, którą są otulone współgra z kolorem ściany, na tle której robione były zdjęcia - co widać na zdjęciu drugim. Efekt wobec tego może wydawać się zbyt monotonny.

Dla porównania efektu za tło posłużyła mi też ściana mojego pokoju w kolorze zieleni, co prezentuje zdjęcie powyżej. Wydaje mi się to jednak mało ekspresyjne połączenie.


W związku z tym, iż jest to mój pierwszy post wypadałoby przedstawić sprzęt, którym się posługuję. Jest to lustrzanka Sony alpha 350. Specyfikację tej maszyny znajdziecie oczywiście na stronie firmowej:
http://www.sony.pl/product/dss-digital-slr/dslr-a350k#pageType=TechnicalSpecs
Dodam, że zdjęcia zamieszczone powyżej zrobiłam na standardowych ustawieniach i standardowo dołączonym obiektywem 3.5-5.6/18-70. Posiadam ten aparat od niedługiego czasu, ale myślę, że z czasem nauczę się wszystkich jego możliwości.
Jestem w posiadaniu jeszcze jednego obiektywu, ale o nim i efekty jego pracy później.