Wczorajszy dzień, jako że dziś mamy Święto Niepodległości, był dla wielu dniem wolnym od pracy. Widoczne było to między innymi na zamku w Pieskowej Skale, gdzie wybrałam się z rodzicami. Spora liczba turystów świadczyła także o wyśmienitej, jak na tę porę roku, słonecznej pogodzie. Dla mnie to kolejna okazja do tego, by poznawać nieznane razem z moją lustrzanką. Temu także poświęcam dzisiejszy wpis.Na początek przedstawię krótki rys historyczny zamku, który znalazłam na stronie o zamkach polskich.
Zamek w Pieskowej Skale został ufundowany przez Kazimierza Wielkiego, co poświadczył Jan Długosz w swoich kronikach. Mimo, iż istnieje wzmianka o zamku w Pieskowej Skale już z 1315 r., uważa się, że dotyczy ona zamku na wzgórzu Kocica, które znajduje się w południowej części wsi Sułoszowa.

Początkowa historia zamku nie jest dokłądnie znana. Wiadomo tylko, że Ludwik Węgierski nadał zamek (zapewne w zastaw) Piotrowi Szafrańcowi z Łuczyc herbu Starykoń. Natomiast w 1422 r. Władysław Jagiełło oficjalnie przekazał warownie na własność rodu Szafrańców, którzy władali nią do początku XVII w. Później zamek często zmieniał właścicieli i był przebudowywany. W 1655 i w 1702 r. Szwedzi zdewastowali budowlę, a w 1718 r. strawił ją niemal całkowice pożar. Po tych kataklizmach zamek został odbudowany przez Hieronima Wielopolskiego, jednak prace budowlane zmieniły znacznie jego wygląd. W latach 1850 i 1863 kolejne pożary nawiedziły warownię. Mimo zabiegów kolejnego właściciela, Sobiesława Mieroszewskiego, który odbudował zamek, zaczął on popadać w ruinę. W 1902 r. zabytek wszedł w posiadanie spółki akcyjnej i przeznaczono go na pensjonat. Odbudowa zamku po II Wojnie Światowej wydobyła warownię ze zniszczeń, jednak brak badań w tym okresie całkowicie przekreślił szanse na poznanie średniowiecznej historii tego miejsca.
Przechodząc do przedstawienia zdjęć zaznaczę, że większość z nich robiłam na standardowym obiektywie, gdyż nie potrzebowałam zbyt dużych zbliżeń. Użyłam także filtru UV, choć nie wiem czy spełnił on tak dobrze swoje zadanie, gdyż kilka zdjęć w słońcu zostało dość śmiesznie oznaczonych, jak chociażby to:

Kapliczka jest zwrócona w lewą stronę, zdjęcie wykonane z boku. Zastanawiam się czy gdzieś w trawie za nią nie było szkła, czy czegoś podobnego, które mogłoby odbić w ten dosyć ciekawy sposób słońce.
Moja zabawa przy wykonywaniu tych zdjęć polegała głównie na ustawieniach Balansu bieli, co jeszcze wciąż jest dla mnie nieco trudnym zadaniem, aczkolwiek staram się :) Zdjęcia z Izdebek uznałam za bardzo mdłe i ten fakt zobligował mnie do poszerzenia mojej wiedzy na temat regulacji tonacji kolorów. Można oczywiście robić zdjęcia na ustawieniach automatycznych AWB, wtedy aparat automatycznie wykrywa źródło światła i ustawia tonację kolorów, aczkolwiek
według mnie jest to zawodne - oczywiście nie zawsze. Ustawiając sami mamy do wyboru: światło dzienne, w cieniu, pochmurnie, żarówki, świetlówki. Często korzystałam z ustawień różnych nasileń "w cieniu", "pochmurnie", bowiem słońce świeciło głównie w południe, kiedy udaliśmy się do komnat zamkowych na obiad. Ponadto na dziedzińcu zamku "królował" cień, a im godzina późniejsza, tym niebo stawało się coraz ciemniejsze, jak to o tej porze roku bywa. Zdjęcie obok prezentuje ujęcie wykonane z dziedzińcu zamku na drzewo, zza którego jeszcze minimalnie przebłyska słońce.Kolejne fotografie, jakimi chcę się z Wami podzielić przedstawiają polskie władze. Oto bowiem w stawie przy zamku zawitali prezydent i premier z wizytą ;) Tak serio ujmując, są to kaczuszki, ale po prostu nie mogłam się oprzeć, by tak tego nie ująć. Ruszające się kaczuszki wyszły według mnie dość stabilnie, a właśnie ich "niestabilności" się obawiałam. Obawa co do szarawej kolorystyki też w dużej mierze okazała się zbędna. oczywiście praktyka czyni mistrza, a mi do niego daleko, ale myślę, że mogę się z takich drobnych postępów cieszyć.
I oto w całej okazałości:


Na koniec moich wypocin przedstawiam Wam do oceny dwie fotografie. Która według Waszej
opinii jest lepsza? Jedną wykonałam na ustawieniach automatycznych (pierwsza z lewej), a drugą na ustawieniach "w cieniu" i "pochmurno"( zdjęcie z prawej). Myślę, że jutro postaram się o kolejną porcję zdjęć z Pieskowej Skały.

2 komentarze:
Zdjęcie zamku (to najwyżej) jest dobre. To z ludzmi było by dobre gdybyś trochę się cofnęła tak żeby brama stworzyła naturalną ramę dla całości kadru. Dziwne światło powstało prawodopodobnie w wyniku wad optycznych obiektywu. Wydaje mi się że masz tzw. obiektyw kitowy (z zestawu) - one z regóły nie mają zbyt dobrej optyki. Chociaż takich efektów nie da się zniwelować w całości i pojawiają się nawet w wysokiej klasy sprzęcie. Możesz to zobaczyć np. w testach obiektywów na optyczne.pl. Filtr UV w zasadzie nie ma wpływu na obraz. O prawdach i mitach na jego temat poczytasz tu: http://www.fotopolis.pl/index.php?n=2653. Najbardziej przydatny jest filtr połówkowy szary, potem polaryzacyjny, można też się zaopatrzyć w połówkowy tabakowy. Poprzednich zdjęć nie komentuję bo widać że początki ;) W każdym razie pomiędzy serpentynami z kablem i nieostrymi kaczkami a zamkiem i drzewem widać naprawdę spory postęp. Jeśli tylko się nie zrazisz to po jakimś czasie będziesz robić naprawdę świetne zdjęcia. Pozdrawiam :)
Ciekawie napisane. Strona rekomendowana przez serwis www.museo.pl
Prześlij komentarz